Arkadyjskie ścieżki...
Zanurz się ze mną w ten
świat niepoznany. W ścieżki zarośnięte starą trawą, pokryte rdzą tory, wysokie gąszcze. Znajdź siebie w ciszy, którą przerywa gniewny głos dróżnika, gdy skaczemy po torach. Zanurz się w tym świecie, posłuchaj miasta i swojego serca, a potem wracaj czym prędzej do życia.
19.03.2009, godz.21 |
komentarzy 1 -
powiedz coś
[brak pomysłu na tytuł dla samotnej notki odbiera również słowa, które były, a które z konieczności ubrania w formę i z niemocy odnalezienia własnego brzmienia straciły i tak nikły już sens]
Kochałam go tak bardzo, że przez trzy lata żyłam w cieniu, w ciągłym oczekiwaniu, by na chwilę go zobaczyć, usłyszeć; w masochistycznym stanie wiedzy czuć, że jest na wyciągnięcie ręki, ale nigdy mój. Tak trwałam, liczyłam tydzień za tygodniem, od letniego miesiąca do kolejnego lipca, bo wtedy będzie przez miesiąc do napatrzenia moich oczu, do wycierpienia w ciszy mojej nieudolności.
Trwałam tak do chwili, gdy, już na obozie będąc, dowiedziałam się, że będziemy w jednej szkole. Ja, on i mój ból.
Tak być nie mogło. Nie mogło się tak zadziać. Codzienny ból przeszywałby mnie na wskroś, a ja już dość miałam bolesnej rzeczywistości własnych myśli. Musiałam zrobić cokolwiek, by taki stan rzeczy nie stał się światem codziennym roku szkolnego. Musiałam na gwałt stworzyć coś, co pozwoliłoby mi przeżyć spokojnie trudy nowych ocen i sprawdzianów.
Więc nie szukając rozejrzałam się wokół i na chybił-trafił wybrałam sobie kogokolwiek. Pech, a może "niepech" chciał, że on mnie zaczepiał. Nieważne. To było to, czego potrzebowałam. To było to "cokolwiek", co pozwoliłoby mi się uwolnić. Ale poczucie winy nie dawało spokoju. Bo nie chciałam tracić Marzenia...
Swoje się stało. Poszłam do szkoły. Czułam, że panuję nad sytuacją; że wiem, co się dzieje i że wszystko teraz już będzie jak trzeba. Jak zawsze powinno być. Każdy na swoim miejscu. Zaczęłam z nim rozmawiać, traktować jak przyjaciela i głuszyć myśli, że nie tak chciałam, że nie o tym marzyłam.
Zaczęłam z nim rozmawiać. A dziś jestem szczęśliwa. Z wymarzonym, wyśnionym człowiekiem.
Nie warto milczeć. Nie zawsze w każdym razie. :)
15.03.2009, godz.22 |
komentarzy 1 -
powiedz coś