"Zasiadamy w przewiewnym pokoju świata do uczty z krateru ludzkich możliwości"
My, pokolenie Kaina nie potrafimy postawić kroku, aby nie przydeptać.
Nie potrafimy ręki położyć, aby nie zgnieść.
Nie potrafimy dać, aby nie zabrać.
Nie potrafimy się śmiać, aby nie urazić tych, którzy płaczą.
Nie potrafimy pochwalić, aby nie skrzywdzić tych, których nie kochamy.
A tak byś chciał być w bieli, z czystymi rękoma, nienaganny, świetlany.
A tak cię oburza najmniejsza krytyka, zarzut.
A ręce masz brudne.
A krwią jesteś pochlapany.
Wsiadam do tramwaju. Omijam wzrokiem szare twarze odległych ludzi. Nie patrzę w puste oczy, drżę przy najmniejszym dotyku, uciekam na następnym przystanku. Zmieniam drogi, szlaki, wytyczone ścieżki, byle tylko nie przeciąć ich z drogami innych. Uciekam w siebie, wciąż w głąb. Unikam niepotrzebnych słów, myśli trzymam dla siebie, ręce w kieszeniach. Nie zawieram nowych znajomości, stare zatracam i już...
Było. Minęło.
Teraz uciekam przed sobą. Do ludzi. Znajomych. I bliższych niż własna rodzina.
24.01.2009, godz.18 |
komentarzy 1 -
powiedz coś
"Z wolna słowom odbieram blask..."
Życie nazbiera rozpędu. Toczy się z wolna. Nabiera barw. Szarzeje smutnymi wieczorami. Zaczyna czy kończy się?
Czym się różni dżem od powideł a kompot od soku?
Nawiedzają mnie myśli różne. Urządzają wyścigi w mojej głowie. Wszystkie nikną za horyzontem, rzadko która wraca. Nie uznają moich do nich praw własności. Są trochę jak ja - sądzą, że mają prawo same o sobie decydować i nie muszą nikogo wtajemniczać w swoje plany.
Przejrzałam starsze wpisy. Nie ma dla Igora już miejsca w moim świecie. Dziś wiem, że był pudełkiem na niespełnione uczucia.
Usiadłam w fotelu uwolniona od spraw szkolnych, przygnieciona nadmiarem wolnego czasu do spędzenia w samotności.
Więc czym różni się teraz od tutaj?
18.01.2009, godz.10 |
komentarzy 2 -
powiedz coś
"Nobody knows where they might end up (...)"
Myślałam, że w czterech ścianach szaleństwa mojego... szaleństwa przyszłego... kiedyś poczuję swoją wolność.
Słucham
piosenki, której fragment zmieściłam w tak zwanym tytule tak zwanej notki. Na tak zwanym blogu.
Jest dwie "przecznice" ode mnie. Może jeszcze złapię go dzisiaj przez sieć. Ale nie potrafię poczuć człowieka... gdy rozmawiam z internetem.
W kącie stoi gitara. Obok zielona juka. Na ścianie granatowy zegar. Co noc słyszą go moje sny.
Lubię śnić. Lubię pomieszkiwać w moich snach. Ale nie chcę, by się spełniały. Sny... Moje sny to nie marzenia. Nie rozumiem ich, czasem obawiam, wciąż je roztrząsam. A jeden sen pamiętam od prawie zawsze:
"wszystkie figury na ziemi"
Nie, nie jest mi źle. Może trochę. Ale minie mi. Zawsze kiedyś mija.
10.01.2009, godz.22 |
komentarzy 3 -
powiedz coś
'Schodami do nieba wejdź, wynajmij sobie mały raj. Za marne grosza ćwierć weź gitare i graj. (...) Więc znajdź sobie tam jakiś kąt - na ziemi jesteś skończony.'
Mam błękitne... szare, a właściwie betonowe oczy. Jak niebo, gdy jest smutno i deszczowo. Teraz rzadziej płaczę, a mój świat za sprawą jednego człowieka staje na nogi i poznaje radość z bycia nie-samemu, ale pory deszczowe mnie nie opuściły.
Nie jestem wysoka. By oglądać świat weselszy niż chodnikowe bryłki, muszę zadzierać nos. By spojrzeć w ciemne oczy mojego szczęścia, głowę muszę zadrzeć.
Pociągam nosem w zimowe poranki, kicham na jesienne wieczory i tylko czekam chwili, gdy będę mogła wylecieć w kolejną podróż. Może tym razem do gwiazd, a może do dna morza?
Czy sny mają znaczenie?
07.01.2009, godz.22 |
komentarzy 5 -
powiedz coś
'na Wilię, na Święta, na Rok Nowy życzenia szczęścia znów nad śiwatem mkną...'
Wróciłam. Z samopoczuciem chorowatym, ale jutro zostaję w domu. Plusy są zawsze.
Nie pojmuję, dlaczego nastrój ma przypływy i odpływy. Fazy. Raz nachodzi mnie chandra, za chwilę znów jest dobrze.
Jutro znowu go zobaczę, porozmawiam, poczuję rzeczywiste jego istnienie. Rozstania są dobre, ale wtedy, gdy oni są z nami.
04.01.2009, godz.21 |
komentarzy 4 -
powiedz coś