Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Eti
Szablon stworzyłam ja na własne życzenie styczniowym wieczorem. Grafikę znalazłam na DevArt i należy do Trifoto. Nie podbierać - można poprosić o coś dla siebie tutaj - dopisz się do księgi. Nie gryzę. Czasami może trochę.
sam początek | zajrzało 7272 dusz
księga - 6 wpisanych
zapamiętać?

coś o mnie?
Mam oczy w kolorze betonu zapatrzonego w niebo. Więcej się śmieję, czasami płaczę. Dużo wierzę, karmię świat moją naiwnością i jestem szczęśliwa w swym zakochaniu. Gubię głowę, trzęsą mi się ręce i plączą nogi, a rozsądek trzymam w kieszeni i wyjmuję, gdy przychodzą odpowiednie chwile.


sznurki:
Ona bloxuje
Waldemar
Adam Plona
Enklawa dziennikarza
Zeszyt
deviantArt
Literatura w internecie
Topos
Erynie
strona poświęcona Pratchettowi
Cytatnik Maqan
Apocalupsis cum figuris
gdzie indziej ja
twórczo


polubiłam:
bajabuum.wjo.pl
inaczej.wjo.pl
bu.blog4u.pl
latoya.blog4u.pl
succubus.blog4u.pl
abarg.blog4u.pl
schokolatte.blog4u.pl


zapisałam:
2009 lipiec kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień

Mam setki planów na jutro. I żadnego na przyszłość.

Czasami myślę, że chciałabym, aby te moje internetowe zapiski ktoś jednak czytał, czasem coś powiedział. W takich chwilach zastanawiam się, po co piszę. Bo jeśli dla siebie, to mam od tego zeszyt. Jeśli dla innych - to po co? Jest tyle innych stron, blogów. Ciekawszych, weselszych, łatwiejszych do czytania, popularniejszych. Więc po co piszę? Mogłabym w kilku kliknięciach znowu usunąć bloga. Jak wcześniej, bo nigdy nie potrafiłam znaleźć sobie w sieci miejsca.
A jednak wciąż piszę. Dalej stukam w klawisze, z czasem coraz szybciej, sprawniej. Więć piszę, kasuję, piszę, poprawiam i zastanawiam się: kto to czyta? Dlaczego cały czas jednak coś mnie tu trzyma.
Reaktywowałam bloga, bo z radości, która płynie w moich żyłach, chciałam dzielić się z innymi tym uczuciem. Zabrakło mi krótkiej chwili refleksji, a może jeszcze dłuższej jej chwili.

Znowu wyszukuję kawałka czasu pomiędzy setkami ważniejszych rzeczy, by na moment choć zajrzeć do "mojego skrawka sieci". Tylko po co?

28.10.2008, godz.18 | komentarzy 7 - powiedz coś

'szczęście to ta chwila, co trwa, niepewna swojej urody...'

Szczęście jest wtedy, gdy je czujemy, wtedy, gdy czujemy czyjąś ciepłą dłoń, słyszymy życzliwe słowo, patrzymy w przyjazne oczy. Szczęście jest sumą oddechów i uśmiechów, sumą kroków i spojrzeń.
Jest wynagrodzeniem za niepoznane byty, nieprzeżyte chwile, mijanych ludzi.
Jest zachwytem nad pięknem, szarością i prawdą świata.
Jest karą za bezmyślność, beztroskę i naiwność.

Szczęście to ciepło na twarzy jesienią. To kasztany w bliskiej dłoni i krótkie słowo z głębi serca.

Szczęście może być obecne w każdej sekundzie, a może go zabraknąć na wiele lat.

Szczęście jest w nas od zawsze, ale nie dla każdego i nie codziennie.

25.10.2008, godz.23 | komentarzy 0 - powiedz coś

Nie bać się spojrzeć w lustro...

Nie boję się spojrzeć sobie w oczy; w beton szarego błękitu.
Żyję tak, jak chciałabym jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj pragnę więcej, lepiej, ale na wszystko przyjdzie czas.
Uczę się czerpać z kontaktów z innymi ludźmi. Uczę się im ufać, polegać. Uczę się przyjmować pomoc i samej być pomocną.
Każdego dnia budzę się w szarości braku światła. Wyglądam za okno, gdzie śpią rozebrane drzewa. I cieszę się. Otwieram szeroko okno, wdycham świeże powietrze i cieszę się. Że mogę jeszcze marzyć, śnić; że wciąż żyję, mogę kochać, mogę być kochana. Wciąż mogę grać na przyszłej harmonijce, śpiewać dawne piosenki i pisać pod drzewami świata.
Mam tyle radości pod swoimi stopami.

Zobaczyłam dziś swoje żyły w palcach dłoni. Usłyszałam, jak tętni mi krew biegnąca cienkimi nićmi. Poczułam, jak płynie we mnie życie.

20.10.2008, godz.21 | komentarzy 2 - powiedz coś

Płakałam łzami nieba...

Raz umarł. Raz umierał. Odchodzi.
Płaczę. Nie wiem, dlaczego.
Płaczę po nim, nad sobą, za ojcem.
Ale jestem w zgodzie ze sobą.
I niech tak zostanie.

19.10.2008, godz.23 | komentarzy 0 - powiedz coś

Płacz jest oznaką, że jeszcze jesteśmy ludźmi; że jeszcze czujemy, że żyjemy tak, jak powinniśmy...

Może gdybym potrafiła się rozpłakać, byłoby mi łatwiej. Ale nie potrafię znaleźć w sobie łez. I boli.
Zakończyłam tę historię. Najlepiej, jak potrafiłam. Napisałam, że nie wierzę, ale rozumiem. Pożegnałam się.
Dzisiaj był 48 Zlot Palmiry. On jednak był. Przez cały dzień widziałam go, on mnie. Jedyne, co usłyszałam to: "Cześć D...". Jedyne, co powiedziałam, to jeszcze krótsze: "Cześć".

Ale nie żałuję niczego. Żadnej chwili nie chciałabym cofnąć.

I jestem szczęśliwa. Wciąż. Nadal. I bogatsza o coś. Doroślejsza o nowe doświadczenia.
Jeśli mogę, chcę powiedzieć Wam tylko jedno, osobiste zdanie:
Jeśli się zakochacie - uważajcie.

18.10.2008, godz.22 | komentarzy 3 - powiedz coś

'Nie ma miłości bez wolności. Miłość to wolność.' - Anthony de Mello

A ja w to nie wierzę. I już. Po prostu. Chociaż... Może jednak coś w tym jest. Raczej. Na pewno.

Zamknęłam historię z Igorem. Właściwie to on ją zamknął. Ułożył tę sprawę. Jeszcze tylko ja muszę się poukładać.
Bo doczekałam się. Był. Widziałam go. Poznałam jego uśmiech. Ale nie zatrzymał się. Nic nie powiedział. Spojrzał, a ja tylko odwróciłam twarz.
Zniknął w wejściu do szkoły.
Na zawsze.

Teraz muszę się poukładać, wrócić na poprzedni tor. Postarać się zapomnieć, choć jest to trud niezmierny.

Ale czuję się w jakiś sposób wolna. Nic mnie już nie trzyma przy nim. Zrobiłam wszystko, co mogłam nie narażając własnej dumy i będąc w porządku wobec siebie i reszty.

Przyjęłam do wiadomości jego "odpowiedź". Nie rozumiem jej, nie godzę się z nią, ale akceptuję. Teraz tylko tak mogę mu okazać swój szacunek do drugiego człowieka. Zostawiając go w spokoju, którego chce (a może uważa, że powienien chcieć).

17.10.2008, godz.18 | komentarzy 1 - powiedz coś

'Wielu ludzi, którzy nie uczyli się nigdy rozumu, żyje rozumnie'

Jestem głupia. Naiwna.
Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Ale chcę żyć jak najlepiej, jak najmądrzej, rozsądnie... I nie potrafię. Bo moim życiem rządzą emocje, bo większość decyzji od nich zależy.
A więc żyję pod dyktando uczuć. Żyję i nawet dobrze mi z tym. Dobrze, bo wreszcie żyję tak, jakbym chciała; w zgodzie ze sobą. Daję słowo i dotrzymuję go. Jestem konsekwentna, zdecydowana... I taka sama jak wcześniej. A inna. Jakaś lepsza...

Próbowaliście kiedyś zaprzeczyć czasownik "lubić"? Ja próbowałam. I nie umiem. Jeśli powiem: nie lubię, nie oddam stanu rzeczy. A ja chciałabym znaleźć tylko proste zaprzeczenie, stan odwrotny do lubienia... Lubię jesień, muzykę, swoje oczy, francuski... A jak mam powiedzieć, że 'nielubię', na przykład, ludzi z klasy? Nie, że ich nie lubię, ale to, że nie czuję, żebym ich lubiła? Jest jakiś byt. Jego zaprzeczeniem jest niebyt. Jest coś i nicość. A określenie na nielubienie?

Póki co zadowoliłam się stwierdzeniem: "nie-lubię" swojej klasy. Ale to nie jest to.

14.10.2008, godz.19 | komentarzy 2 - powiedz coś

Zapomnieć. Odlecieć. I znów wrócić na swoje. Lżejszym.

Byłam w górach.
Miałam odlot.
Krótki spacer wśród buków.
Szuranie w liściach.
Gołoborza, widoki, ciut-przyjaciele.
Potem pekaes.
Jednostajny wagonów rytm.
Rym zmęczenia.
Poezja zapomnienia.
Jak po lolku tylko na trzeźwo.
Wróciłam.

Nie potrafiłam na chwilę o nim zapomnieć. Chyba... Uświadomiłam sobie, że od chwili, gdy wyjechał z mojego życia, do dzisiaj minęły ponad trzy miesiące, w ciągu których nie było dnia, kiedy nie czułabym jego nieobecności.

Ale jestem o coś bogatsza, o ileś mądrzejsza. Warto było dla tych kilku wspomnień przeryczeć parę nocy, wypłakać trochę uśmiechu i zatracić trochę ze swojej nowej wolności.Naprawdę.

Śmiejcie się. Jak najwięcej i jak najczęściej. Bo warto. Tak, po prostu, do siebie.

PS z 18 stycznia '09
Dziś wiem, że nie jego nieobecność czułam. Był kimś, kto się napatoczył w chwili, gdy było we mnie zbyt wiele uczucia do kogo innego. Był przypadkowym człowiekiem, którego niezasłużenie obdarowałam tym, czym nie mogłam kogo innego. Był czystym przypadkiem.

12.10.2008, godz.21 | komentarzy 3 - powiedz coś

'Śpiewam do was i do nieba, że przyjaciół mi potrzeba, płomiennego ogniobrania, rąk przyjaciół i kochania...'

Stanęłam na nogi. Znowu się śmieję, chociaż nadal boli. Znowu się śmieję, chociaż czasem jeszcze wymuszenie.
Ogarnęłam się. Przekuwam ból i rozczarowanie w nową, praktyczniejszą broń - upór. Chcę usłyszeć prosto w oczy to, co potrafił napisać w esemesie. Chcę uwierzyć, bo teraz nie potrafię.

Podniosłam się dzięki przyjaciołom. Dzięki dawnej miłości narkomana, dzisiaj spokojnej.

Więc powiadam Wam: śmiejcie się, przeżywajcie swoje życie z radością, przyjmujcie ból jaki jest Wam zrzucany na ramiona i idźcie wciąż naprzód. Pozdrawiam.

10.10.2008, godz.20 | komentarzy 1 - powiedz coś

'A miłość? Jeszcze jeden nałóg młodości, ryzykowne gry, oszałamiające stany nieważkości.' - Tadeusz Konwicki

Układam się. Z zaskoczeniem, że tak szybko. Igora odkładam na półkę z historią. Może kiedyś o nim zapomnę - zostaną tylko uśmiechy, samotne słowa bez właściciela...
Układam się. Godzę z losem i jego odpowiedzią. Napisał, żebym nie miała żalu. Mogę mieć jedynie do siebie. Że znowu byłam naiwna. Tłumaczy, że jest zepsuty i nic nie tracę...
Trzęsą mi się ręce. Nie ogarniam swoich myśli. Nie mogę siebie przyciągnąć do pracy. Mam lekcje, kartkówki, klasówki, jakiś esej do napisania... Nie potrafię usiąść w jednym miejscu i skupić się na pracy.
Zimno mi.

07.10.2008, godz.22 | komentarzy 2 - powiedz coś

Mam szesnaście lat...

...przeżywam swoją drugą miłość. Nazywa, a właściwie nazywał się Igor. Bo dziś umiera wspomnienie o nim.

Kiedy wreszcie się do niego odezwałam, nie pamiętał mnie. Kiedy poprosiłam, żeby zapomniał, że pisałam, nie uszanował mojego bólu. Nie miał obowiązku o nim wiedzieć.
Ale to boli. A ja dostałam nauczkę. Bo zapomniałam...

PS z 18 stycznia '09
To nie była prawdziwa miłość. Wiem to na pewno. W jakiś sposób była, ale nie do niego. Był pojemnikiem na zbyt wiele emocji. Koszem, którego dno okazało się płytsze, niż myślałam.

07.10.2008, godz.16 | komentarzy 0 - powiedz coś

Nie możemy wybrać sobie rodziców. I stąd rodzą się wszelkie problemy.

Właśnie straciłam ojca. Sam tego chciał. Nie mam ochoty dyskutować z nim na ten temat przez maile. A ostatnio tylko tak można się z nim skontaktować.
Ale dobrze. Jeśli chce widzieć wszystko po swojemu, niech tak będzie. Poradzę sobie. Szkoda mi tylko mojego brata. Po nim tak widać, co przeżywa...

06.10.2008, godz.18 | komentarzy 1 - powiedz coś

'rzeczywiście tak, jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony...'

Poczułam na karku wilgotny oddech jesieni. Poczułam, jak złapała swoją chłodną dłonią moją, jeszcze ciepłą. Zawiązała mi włosy w koński ogon, wplotła w warkocze swoje liście. Zamruczała mi w ucho jesienną, chłodną kołysankę...

A ja się nie wysypiam, właściwie nie umiem zasnąć. Więc nie śpię. Wysłuchuję w nocy jej cichej muzyki. Słyszę, jak stawia cicho kroki na mokrym chodniku; jak czasem płacze zbierając kasztany.

Ma szeleszczący, niski głos, senne oczy, bose stopy. To przez to zawsze ma katar. Ale nie chce słuchać moich rad, a ja się nie chcę narzucać.
I nie chcę jej słuchać. Niech odejdzie, niech zamknie za sobą drzwi i pozwoli mi usiąść w cieple ognia z kominka.
Niech tylko złapię znowu trochę sił. Poradzę sobie.


01.10.2008, godz.18 | komentarzy 1 - powiedz coś